Cholesterol

Z równym powodzeniem w sanatorium jak w domu wczasowym, w miejscowości uzdrowiskowej, temat wyjściowy przy stoliku w jadalni, kiedy na drugie danie podano: obojętnie – wieprzowinę opiekaną z truflami lub leniwe pierogi. Jeśli przy stoliku siedzi pani w interesującym wieku, rzucamy od niechcenia: „Profesor Brodobxborry z Uniwersytetu Chatonooga w Stanach twierdzi, że cholesterol, szczególnie w dużych ilościach, powstaje po zjedzeniu…” – wieprzowiny opiekanej, leniwych pierogów lub innej potrawy, którą nam właśnie podano. Jeśli pani, słysząc słowo „cholesterol”, zapyta: „Jeszcze nie jadłam, czy to z importu?”, albo: „Coś o tym słyszałam. Czy pan w tym pracuje?” – to przy cholesterolu zatrzymujemy się nie dłużej niż do deseru, aby interesująca nas pani nie uznała nas za nudziarza. Jeśli natomiast pani odpowie nam: „Co prawda o takim profesorze ani o takim uniwersytecie nigdy nie słyszałam, niemniej jest prawdą, że na uniwersytetach w Yale i Madrycie ostatnio kwestionuje się stężenie 150-260 mg/100 ml krwi” – to natychmiast wykonujemy ruch obronny wobec fachowca, jakim pani się okazała, i mówimy: „To prawda, ale porozmawiajmy o czymś weselszym” i rzucamy na szalę najlepszy dowcip, jaki znamy, aby w ten sposób jak najszybciej zatrzeć ewentualne następstwa swojego niefortunnego wyjścia.

Dodaj Komentarz

Przeczytaj poprzedni wpis:
Jama Douglasa część 2

Chora odczuwa (zwykle w pierwszej połowie drugiego miesiąca) najczęściej zupełnie niespodziewanie, rzadziej po niewyraźnych zwiastunach przypominających kolkę jajowodową, ostry, gwałtowny...

Zamknij